Lata siedemdziesiąte

Środa, 27 sierpnia 2008

Jeszcze tylko przez kilka dni w sali Kisielewskiego w Pałacu Kultury oglądać można wystawę ilustrującą Polskę lat 70-tych.  Ekspozycję tworzy blisko 130 czarno-białych zdjęć, które potwierdzają jedno - takiego obrazu Polski z pewnością już nie zobaczymy. Wystawa zorganizowana została w ramach Warszawskiego Lata Fotografii. Ekspozycji towarzyszy album zawierający wszystkie prezentowane prace oraz portrety autorów sprzed trzydziestu paru lat.

fot. Maciej Musiał

Z Anną Musiałówną, kurator wystawy, rozmawiała Magdalena Zaliwska.

Oglądając wystawę nie można przejść obojętnie wobec plakatów z hasłami propagandowymi. Dość wymowne jest zdjęcie Jacka Barcza przedstawiająca emerytów siedzących na ławce, za którymi widnieje slogan „Rzetelna praca więcej warta niż pieniądze” .

To hasło pojawiło się przy okazji majówki robotniczej. Były wtedy bardzo znane. Namawiało się ludzi by wyrzekli się luksusu, rzetelnie pracowali, bo potem będzie lepiej. Myślę, że tu dobrze widać kontrast między tym jak było kiedyś, a jak jest dzisiaj, kiedy mamy te hasła zupełnie odwrócone. Dziś my wręcz musimy się wzbogacić, nawet zapożyczyć, by móc coś kupić, pojechać na ekskluzywne wakacje, by pochwalić się sąsiadom. To podejście związane z posiadaniem znacznie się zmieniło. I wspomniana fotografia doskonale to ilustruje.

Zdjęcia np. Sławka Biegańskiego czy Macieja Osieckiego pokazują, że tamta wieś odeszła w zapomnienie. Mężczyźni na furmankach czy toczący bójkę pod monopolowym, kobiety w chustkach i jesionkach. To obraz Polski, którego już chyba nigdy nie zobaczymy.

Ten obraz wsi zmienił się diametralnie. Jestem teraz na bieżąco w tym temacie, ponieważ pracuję obecnie nad materiałem, który ma pokazać jak ta wieś się zmieniła. Tej wsi lat 70-tych już nie ma. Przejechałam ostatnio przez wiele wiosek i rzeczywiście miałam problem ze znalezieniem furmanki. Po trudach znalazłam jedną w Rejowcu. Po trudach znalazłam też jeden dom, pokryty strzechą. Nie do poznania zmienia się nawet architektura. Dziś z pola wyrastają pałace. Architektura nie jest ani lokalna ani wschodnia, tylko taka szablonowa. Nie wiem z czego to wynika. Ta wystawa miała jednak bardziej pokazać, co zmieniło się w naszych głowach, gdzie jesteśmy i czy skorzystaliśmy w odpowiedni sposób z danej nam wolności.

fot. Piotr Borowicz

Dlaczego na wystawie „Polska lat 70” najmocniejszy akcent położyła pani na pokazanie codzienności tamtego okresu?

Chciałam pokazać Polskę lat 70-tych, z jak największym dystansem i jak najbardziej obiektywnie. Wybrałam sobie dzień powszedni by pokazać codzienność. Chciałam zaprezentować jak wyglądała nasza rzeczywistość, kiedy wędrowaliśmy po ulicach, wykonywaliśmy rutynowe czynności. Uważałam, że dzięki temu ten obraz będzie najwierniej oddawał rzeczywistość tamtego okresu. W momencie gdybym poszła w inną stronę i skupiła się tylko na pokazaniu np. wydarzeń politycznych czy religijnych nie byłby to ciekawe dla odbiorców obrazy. Na codzienność składa się nasze życie, zwykłe obrazy zajmują większą część naszego życia, dlatego taki akcent położony jest na codzienność.

Tę wystawę charakteryzuje także różnorodność tematyczna. Nie ma wątków, które by się powtarzały, pojawia się zaledwie kilka zdjęć z hasłami propagandowymi w tle. Trudno było dokonać takiej selekcji?

Obejrzałam ok. 4000 zdjęć i dokonując selekcji rzeczywiście starałam się uniknąć wszystkim powtórzeń. Np. zdjęć z pijanymi ludźmi czy stojących w długich kolejkach miałam tysiące, nie chciałam skupiać się jednak tylko na jednym wątku. Gdyby tak było mogłabym np. zrobić samą wystawę prac Maćka Osielskiego, który ma niezwykłe archiwum. Chodziło mi o to, żeby ta wystawa była odrębną opowieścią. 

Jeśli gdzieś w tle pojawiały się hasła, to powstaje pytanie - czy dzisiaj ich nie ma? Faktycznie forma się trochę zmieniła, ale tak samo np. jesteśmy atakowani plakatami reklamowymi. To, że byliśmy biedni potwierdza, że takie były czasy. Ubieraliśmy się w to, co mieliśmy. Jedliśmy to, co było dostępne. Nie możemy się od tego odcinać i mówić, że wszystko było wtedy brzydkie. Dlaczego mamy wstydzić się swojej historii?

Na wystawie zobaczymy też zdjęcia pani autorstwa. Czy łatwo było w tamtym okresie uprawiać reportaż społeczny?

Wszyscy fotoreporterzy działali wtedy razem. Te zdjęcia robiło się dla wprawy. Dziś robi się je głównie po to, by sprzedać. Wszystkie tematy, które robiłam sama proponowałam. Nikt mi nic nie narzucał. Muszę przyznać, że ingerencje cenzury były rzadkie, bo nie rozumieli nawet tych niuansów. Przy robieniu tej wystawy zobaczyłam, że ludzi tamtego pokolenia łączyła jakaś niespotykana więź. Gromadząc zdjęcia na ekspozycję spotkałam się z ludźmi, których nie widziałam ponad 30 lat i po kilku minutach rozmowy czuliśmy się tak, jakbyśmy nie wiedzieli się kilka godzin. Ta więź była niesamowita. Chciałabym by taka więź istniała dziś między ludźmi. Był to więc znakomity czas dla fotoreportażu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze:
nazwa:

mail:

komentarz:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Polskie Radio S.A. nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Komentarze zawierające wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), będą usuwane.

Polskie Radio SA: reklama| archiwum| studia muzyczne| Chór PR w Krakowie|

Polska Orkiestra Radiowa| Orkiestra Kameralna PR AMADEUS| Redakcja Katolicka| Radiowe Centrum Kultury Ludowej| Radiowa Agencja Nagrań i Koncertów| Studio Reportażu i Dokumentu|

zamówienia publiczne|

Mapa strony RSS Podcast Kontakt Forum

Copyright © Nowe Media, Polskie Radio S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone